Z Pekinu przejechaliśmy nieco na południe, do prowincji Henan – słynącej chyba najbardziej z niesamowicie popularnego tu programu Dead Man Talking (Ostatnia rozmowa przed egzekucją), w którym popularna reporterka odwiedza chińskich więźniów skazanych na śmierć i przeprowadza z nimi wywiady często na kilka godzin przed śmiercią. Program prowadzony od 4 lat, jest w pierwszej trójce popularności spośród wszystkich 50 dostępnych kanałów i liczy ponad 40 mln widzów. To kolejna pozycja na naszej wciąż wydłużającej się liście „Dlaczego nigdy nie zrozumiemy Chińczyków…”

Dziś w Smakach kolejne Nie-smaki Chin plus parę chlubnych wyjątków, które weszły na stałe do naszego jadłospisu.

Na początek z grubej rury – gryzonie z grilla, czyli smakowite kąski powszechnie dostępne na wielu stoiskach nocnego targu w Kaifeng. Z obserwacji – najbardziej popularną częścią ciała były… głowy. Chronione czerwonym wachlarzem przed naporem wygłodniałej chmary much i podawane klientowi wykwintnymi szczypcami – jak ciastka w cukierni.

Kury, kaczki, przepiórki, gołębie – prawdopodobnie wszelkie ptactwo które da się złapać i nieco podpiec do smaku…

W Gualiangcun na przykład zamówiliśmy kurczaka. Nie sądziliśmy, że dostaniemy całego:

gualiangcun

Jeśli ptaki, to są też jaja, włączając wszechobecne tzw. „stuletnie jaja” – gotowane na twardo i zamykane na kilka tygodni czy miesięcy w gliniano-wapiennej skorupce. Koneserzy przechowują je podobno nawet dziesiątki lat – im starsze tym lepsze, jak wino… :)
Jajko po obraniu ze skorupy ma brązowe galaretowate „białko” i czarne „żółtko”. Nie próbowalismy, ale kto ma działkę, może zakopać na zimę i spróbować wiosną efektów:)
Jedliśmy za to jajka przepiórcze z grilla – są na liście „do spożycia”.

Niestety kury przechowywane są, czy wręcz więzione w mikro klatkach, nawet bez perspektywy życia przed śmiercią. Gdakając pieśń skazańca, z boku patrzą, jak ich koleżanka jest skubana z piór, dzielona na części i zawijana w papier. Czasem ich los dzielą też króliki.

Niemal na każdej ulicy, na każdym rogu są gar-kuchnie, gotowe przysmażyć różne niespodzianki na życzenie.
Na jednym ze zdjęć poniżej ubijanie orzeszków ziemnych na gorącej blasze. Po połączeniu z cukrem i garścią mąki, zamieniają się w pyszne ciastka.

Nieco wyrobów piekarniczych – ciastka ryżowe ze słodką fasolą (czyli tzw chińską czekoladą:), placki, wypieki a’la drożdżówki, bułki sezamowe, ciastka księżycowe z nadzieniem, które zawsze jest niespodzianką (nasze ulubione – posiekane orzechy, słonecznik, dynia i masa różana:).
19 września w czasie  Święta Księżyca (święto środka jesieni), ciastka księżycowe wypłynęły na wszystkie ulice. My byliśmy wtedy akurat w górach, gdzie ciastka nie dotarły, ale wciągnęliśmy ich sporo na zapas tydzień wcześniej.

Oprócz gryzoni, kur i ciast, jest oczywiście masa straganów, mobilnych kramów na kółkach i dwunożnych oraz targów wszelakich branż – od owocowo-warzywnych, przez makaronowo-przyprawowo-grzybowe, po robaczano-żabowo-żółwiowe. Gdzieś pomiędzy owoce morza, kurze i świńskie łapki, świńskie ryjki i wiele innych delikatesów.

Na ostatnim zdjęciu konstrukcja ze zużytych pałeczek,których setki tysięcy wyrzucane są codziennie na ulice. Ratujmy bambusy!